Własne mieszkanie

Dom, domostwo, siedlisko, pielesze, chata, chałupa, hacjenda, mieszkanie, cztery kąty, rodzinne progi, azyl, zacisze – jakkolwiek by zwał, na pewnym etapie każdy z nas chce je mieć. Taki swój fort, który pilnie strzeżony jest naszym schronieniem, miejscem gdzie kierujemy swe pierwsze kroki po pracy, z myślą o świętym spokoju i chwili wytchnienia po ciężkim dniu. Miejscem gdzie regenerujemy umysł i ciało, gdzie gościmy przyjaciół, gdzie dzieją się ważne momenty w naszym życiu, gdzie „dzieje się magia”, jeśli wiecie co mam na myśli? Każdy je potrzebuje, bo człowiek potrzebuje mieć w życiu coś stałego. Choćby nie wiadomo jak cygańsko, bujnie i odkrywczo chciał żyć. Potrzebuje stałych lądów. A  że każdy z nas ma inne o nim wyobrażenie. Cóż… Co człowiek, to pewien charakterystyczny i jedyny w swoim rodzaju styl. I dobrze! Bo nie ma nic gorszego na świecie od monotonii. Bez różnorodności i kolorytu byłoby jak w kultowej scenie filmu Rejs – „Nuda, nuda, brak akcji…i proszę Pana…nic się nie dzieje”. Chwalebne, że coraz częściej decydując się na swoje „M” robimy ukłon wobec natury, wybierając budownictwo ekologiczne lub rynek wtórny. Każdy znajdzie coś dla siebie. Są zwolennicy nowoczesnej architektury, którzy stawiają na większy komfort użytkowania; bo winda, bo centralne ogrzewanie, ekologiczne i energooszczędne materiały, jaki i Ci, którzy mówią o niepowtarzalnym klimacie starych kamienic.

Fakt, że te nasze, polskie są często zapuszczone: pająki i pajęczyny na klatkach, łuszcząca się lamperia i brud, co tu dużo mówić. A wystarczy trochę chęci i wody, żeby zamienić je w istne cuda. Odnowić istniejącą stolarkę okienną, drzwiową, podkreślając charakter wnętrza. Odrestaurować drewniane, często rzeźbione ościeżnice, czasem piękne piece… i umeblować – nowoczesnymi elementami wystroju wnętrz, na przemian z tymi z dawnych, zamierzchłych czasów. Styl fusion. Bajka…

Nowoczesne osiedla i bloki, to dla drugich lepszy standard życia. Monitoring, windy, przestronne tarasy, balkony, place zabaw, garaże, zapach nowości. Nowoczesny design, prosta forma, surowa paleta barw, ascetyczne formy sprzętów, minimalizm. Nacisk kładziony na użyteczność. Kilka autorskich mebli i aranżacja w stylu Biedermeiera gotowa. Też pięknie.

Co człowiek to opinia. Jednych, nie przekona się za żadne skarby do przedwojennych kamienic, inni „za Chiny” nie zamieszkają na nowoczesnych osiedlach. Na szczęście dla każdego jest rozwiązanie. Ważne, by wybrać to, co czujemy, co nam w duszy gra. Nie iść ślepo za nowymi trendami a wsłuchać się w siebie… i poczuć chemię z danym wnętrzem… Poczuć się jak u siebie…

Dodaj swój komentarz