W jesiennym nastroju

Jesień rozgościła się w naszych progach na dobre…Otulamy się ciepłymi kurtkami, szalami i butami. Ja lubię zapraszać ją do środka. Nie ma nic bardziej fotogenicznego jak wielobarwne liście, gałązki wierzby, czy zmieniające się kolory kwiatów hortensji. Wystarczy zebrać kilka jesiennych ozdób i kompozycja na stół lub drzwi gotowa…

Ale lubię tę porę roku najbardziej chyba za możliwość otulenia się w ciepłe koce i swetry a poza tym, mam świetny pretekst do poleniuchowania. W naszych domach to dobry moment na zmianę dekoracji. Nie wiem jak Wy, ale ja gorączkowo przeszukuję sklepy i zaopatruję się w jesienny zestaw skauta: kocyk, pled, poduchy i ręcznie robione skarpety na drutach. Potem wizyta w ulubionej herbaciarni i pełnia szczęścia. Moje poszukiwania mają co prawda wiele wspólnego z „kobiecym LRS” ( zespołem niespokojnych nóg ), ale cóż począć. Tak po prostu mam. Wszystko się przyda… Za to jak miło potem posiedzieć przy kominku z kubkiem gorącej herbaty, otulona mięciutkim kocem. Bezcenne.

Pledy firmy Wooldesign

Moim ostatnim odkryciem są pledy firmy Wooldesign. A to dzięki szlachetności materiału, utkane są bowiem ze 100% wełny merynosów – to alternatywa, dla osób nie lubiących „gryzącej wełny”. Miła dla oka pastelowo-pudrowa kolekcja znajdzie zastosowanie w wielu aranżacjach. Pledy dzięki dużej zawartości tłuszczów, szybko się nie brudzą. Punkt dla nich.

Pledy Domino

Pledy Domino

A to pled, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. No dobrze… od drugiego, ten stan jest ponoć trwalszy. Wpadłam po uszy… Cudna ciemna, butelkowa zieleń, obecnie bardzo pożądana. Uwielbiam łączyć ten kolor z brudnym, pudrowym różem… Piękny, nieprawdaż? Poza wizualnymi walorami jest wypleciony ręcznie – co bardzo doceniam – z wełny czesankowej owiec z Hiszpanii. Nie mam pojęcia w czym hiszpańskie różnią się od naszych polskich owiec, ale wełna jest mięciutka i naprawdę „nie gryzie” . Trzeba zagłębić się w temat. Towar „miód malina” – jak mawia moja córcia.

Lawendowy Bazar


Oczywiście nie może zabraknąć w naszych aranżacjach poduszek. Stanowią one świetny dodatek dekoracyjny, ale są również zaproszeniem do chwili wytchnienia po całym dniu pracy. I nie muszą mnie specjalnie o to prosić. Moszczę się w ich pieleszach jak królowa…

Butik Sloshe

Poduszki Wooldesign

Poduszki Da Wanda

Poniżej kilka propozycji poduszek z Da Wandy. Odbiegnę trochę od tematu i przyznam się bez bicia – jestem w wysokim stadium uzależnienia od tej platformy. Bardzo cenię sobie jej unikatowe gadżety, ubrania, dodatki, ale przede wszystkim talent naszych rodzimych projektantów, którzy w zaciszu swoich pracowni tworzą prawdziwe dzieła sztuki. Więcej o Da Wandzie w następnym artykule. Już zacieram rączki. Znalazłam ostatnio kilka fantastycznych perełek.

Wracając do poduszek… lubię aksamitne, bardzo. Za miękkość dotyku, za fakturę, która zmienia się pod wpływem muśnięcia dłoni. Materiał wydaje się może dla niektórych nieco teatralny i ciężki, ale w dobrze dobranej kompozycji , będzie się świetnie prezentował.

Butik Spod Lady

Lubię jak znajdują się wszędzie… poukładane w stosach pod kominkiem, przy oknie lub po prostu w „artystycznym” nieładzie. Na szczęście mamy teraz w czym wybierać: poduszki dziergane, aksamitne, wełniane, welurowe, monochromatyczne, kolorowe, z nadrukiem. Te ostanie poprawiają często mój nastrój. Bo czy nie pojawi się lekki uśmiech na twarzy na taki widok:

Podusia "Słucham żony"

Trzymajcie się cieplutko…do usłyszenia

Dodaj swój komentarz